Ministerstwo Kultury popiera Stratę Kazika

Kiedy uruchamiałem Stratę Kazika, wydawało mi się, że słabym punktem pomysłu jest kopiowanie tylko na własny użytek. W końcu – myślałem sobie – cała ta gadanina, że kopiowanie przynosi straty, dotyczy wymiany plików, a nie kopiowania posiadanej już płyty na własny użytek.

Ministerstwo Kultury właśnie wyprowadziło mnie z błędu.

Przypomnijmy: Strata Kazika polega na okradaniu artystów poprzez masowe wykonywanie kopii ich płyt na własnym dysku. Taki rodzaj cyfrowego voodoo: kopiujemy, kopiujemy, i liczymy, jak pieniądze im wyciekają z kieszeni (zakładając przy tym, że w końcu trafią do nas – tego elementu do końca nie przemyślałem, ale jakoś to musi zadziałać, nie?).

Wtem! Marcin Maj z Dziennika Internautów zapytał Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego właśnie o kwestię domniemanych strat generowanych przez kopiowanie zakupionych płyt na własny dysk – czyli w zasadzie ni mniej, ni więcej, tylko właśnie o mechanizm Straty Kazika – i uzyskał taką oto odpowiedź:

W opisanym przez Pana przypadku skopiowanie płyty CD na komputer jest dokonywane w ramach dozwolonego użytku. Wydawcy płyt raczej nie godzą się na ich kopiowanie w ramach umowy licencyjnej. Na płycie lub okładce płyty jest z reguły zastrzeżenie, że kopiowanie jej jest zabronione. Dlatego bez instytucji dozwolonego użytku Pana działanie byłoby bezprawne. Aby mieć płytę w formacie plików muzycznych mp3, WAV czy podobnych, musiałby Pan je nabyć osobno, niezależnie od kupna płyty CD.

Czy w ogóle możliwe jest, żeby Strata Kazika została potraktowana jeszcze poważniej?